Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarnogłówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarnogłówka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lipca 2017

Siła wsparcia




Lenistwo już dawno odeszło w niepamięć. Może nieszczególnie to widać na blogu ;) Dziwnym zrządzeniem losu w przeciągu jednego tygodnia skontaktowało się ze mną kilkoro Znajomych (niektórzy z nich dawno nie widziani i nie słyszani) – a wszyscy w szeroko rozumianych sprawach rękodzielniczych. Dostarczyli mi znaczy – roboty. Przemknęła mi nawet myśl, że owi Znajomi dowiedzieli się o moim leniuchowaniu i niecnie się zmówili ;D Ale to raczej bardzo mało prawdopodobne. Dziękuję! Zmotywowaliście mnie! Nic nie działa bardziej uzdrawiająco niż dwa worki wełny do przerobienia oraz cosik do utkania :) Teraz dla odmiany sytuacja wygląda tak, że jestem tak zarobiona, że nie mam czasu nic napisać…
Ale po kolei…

Skarpety dla Najmłodszego Synusia, które nie mają nic wspólnego z moimi Znajomymi


Najmłodszy Synuś ma słabość do wdziewania grubych wełnianych skarpet do snu. Czy zima, czy lato, stopy i przynajmniej pół łydy tkwią całą noc (a w weekendy i pół dnia ;) w grubaśnych skarpetach. Do niedawna dzielnie sprawowały się skarpety, które zrobiła dla mnie moja Babcia, lat temu … bardzo wiele. Niestety, pięty odeszły w niepamięć, a jako że leniwa jestem z natury, cerowanie absolutnie nie wchodziło w grę. Synuś smęcił i smęcił, i trzeba było się wziąć… Ręcznie przędziona czarnogłówka oraz naturalnie farbowany moteczek lichych rozmiarów powinny dobrze służyć Synusiowi. Oby już mu tylko stópka nie rosła, rozmiar 45 jest w zupełności wystarczający. Uprząd wyszedł wprawdzie szalenie nierówny z powodu wyjścia z wprawy w przędzeniu, ale co tam.





Tkanka torebkowa, czyli do gry wkraczają Znajomi
Taka szybka robota na niedzielę. W sprawach tkackich też wyszłam nieco z wprawy, więc nawet splot płócienny stanowił wyzwanie. Ale za to ładne zdjęcia są ;)











Dwa worki wełny nadal czekają na swoją kolej :’(

W ostatnim czasie dużo się działo i sporo się zrobiło, ale powoli, powoli, wszystko w swoim czasie. Nadrobimy :D

niedziela, 22 listopada 2015

Szarzyzna



Ostatnimi czasy zrobiło się u mnie jakby bardziej szaro… I stan ten nie jest bynajmniej związany z porą roku i wynikającymi z niej okolicznościami przyrody. Ale do rzeczy ;)

Tytułowa szarzyzna to czapka dla Juniora, będąca hybrydą psa z owcą, konkretnie naszej Bestii z „lokalną” czarnogłówką. Uczucia Juniora do Bestii są tak gorące, że w początkowej wersji miały być skarpetki ;) Bestię można podejrzeć tutaj. Nasz pies ma umaszczenie czarne z niewielką domieszką białego (taki short border collie – skrócony border collie ;D), jednak podszerstek jest szary. I jest go bardzo dużo, co w przypadku planów prząśniczych stanowi niewątpliwą zaletę. W przypadku planów utrzymania podłogi w czystości już niekoniecznie ;). Sierść i wełnę przepuściłam kilka razy przez gręplarkę, uprzędłam podwójną nitkę, i wrzuciłam na druty nr 8. Czapka została przetestowana podczas ostatnich wichur i okazało się, że świetnie chroni przed wiatrem. O wiele lepiej niż czapka zrobiona z samej czarnogłówki, czyli ewidentnie „wiatrochronność” to zasługa psiej sierści. Wygląda na to, że Junior nie będzie tej zimy chorował (o ile będzie czapkę nosił ;)



Udzierg z dołu zdjęcia to otulacz, który zaczął powstawać w sierpniu, według wzoru Lara’s Cowl, z wełny owiec Św. Jakuba uprzędzionej metodą navajo, również na drutach nr 8. Lekko podgryza, ale damy radę :)

owca Św. Jakuba, wełna
owca Św. Jakuba, wełna

Teraz pozostaje jedynie czekać na zimę…

niedziela, 9 sierpnia 2015

Uff, jak gorąco

Jak powszechnie wiadomo środek lata i panujące wściekłe upały to najlepsza pora na uzupełnienie stanu ciepłych, wełnianych czapek w naszej szafie.
Ale jak tu oprzeć się TAKIEMU wzorowi i dwóm kuszącym moteczkom własnoręcznie uprzędzionej i pofarbowanej wełenki? TAKI wzór to "As the Leaves Begin to Fall" Elizy Jarvi. Piękny i prosty. Dwa kuszące moteczki to czarnogłówka w kolorze naturalnym z tego posta oraz poltopsowy motek szkoleniowy farbowany mniszkiem lekarskim, korą kruszyny i łuskami cebuli, który można zobaczyć tutaj. Co z tego wszystkiego wyszło? Ano coś takiego :)

As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
Czapa w całej okazałości.
As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
To zdjęcie lepiej oddaje rzeczywisty kolor.
To może troszkę gorzej.
A teraz zmykam, bo sezon ogórkowy w pełni, a papierówki wołają o przerobienie na musik...

niedziela, 26 lipca 2015

Prace trwają, czyli zalała mnie żółć

Wbrew pozorom prace trwają. Tempo owych prac może nie jest szczególnie zadowalające, niemniej jednak jakiś ruch w "interesie" jest ;)
Przybyły kolejne dwa kolorowe motki wełny skandynawskiej. Jeden z nich został pofarbowany liśćmi orzecha włoskiego, korą kruszyny i łuskami cebuli, drugi - aronią, mniszkiem lekarskim i wrotyczem.


Skończyłam też prząść farbowaną (naturalnie, a jakże) czesankę Poltopsu. Przędłam dość cienko, więc troszkę czasu mi to zajęło ;)


włóczka ręcznie farbowana


Przebrałam, wyprałam i uprałam nieco z 10 kg kupionego runa czarnogłówki. To motek po lewej. Mimo że czarnogłówka jest rasą mięsną, wełna jest świetna. Początkowo sprawiała wrażenia twardej, sztywnej, nawet po wypraniu. Po uprzędzeniu okazała się całkiem przyjemna. Zachwyciła mnie. Mam ją już na drutach i spisuje się znakomicie. Żałuję, że nie kupiłam więcej ;)

Oczywiście nie obyło się bez wpadek :/ Pofarbowałam całe mnóstwo, bo aż 300 g, czesanki na... żółto. Jest to efekt raczej bardzo średnio udanego eksperymentu z farbowaniem na kilka kolorów w jednym garnku. Nie przepadam za żółtym, szczególnie w takich ilościach, więc czesanka zdecydowanie zostanie dofarbowana innym kolorem...
Drugi "piękny" żółty - taśma po lewej - wyszedł z farbowania solarnego. Na to na razie nie mam pomysłu.


Czyli dziś to tak o wszystkim i o niczym...

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...