Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szmaciaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szmaciaki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2015

Maj i kolejna odsłona dywaników

Maj lubię najbardziej ze wszystkich miesięcy roku. Po pierwsze - zaczyna się majówką ;)

To ja, Matka w pędzie, na majówce. Tu pędzę z ostatnim koniem.

Po drugie - wiosna osiąga swoją pełnię, a rośliny rozwijają się w oczach. Tylko w maju zieleń ma taki specyficzny, nasycony, ale młody odcień. Po trzecie - zaczyna się już sezon na własne szparagi, rzodkiewki, rabarbar, szczaw. Swoją drogą ogród zaczął żyć już swoim życiem, kompletnie przez nikogo niekontrolowanym...



Ale do rzeczy, czyli głównego (?) tematu. Przedstawiam bliźniaki - dwa identyczne dywaniki. Osnowa to bawełniana Bella Alize, która sprawdziła się w tkaniu, mówiąc delikatnie, raczej średnio. Jej elastyczność prawie mnie pokonała. Już przy snuciu sprawiała małe kłopoty, a potem było tylko gorzej. Ale moim zdaniem efekt końcowy nie jest najgorszy ;) Może mimo wszystko jeszcze ją kiedyś wykorzystam.

ręcznie tkane

Splot płócienny przeplata się z twillem w beżach, brązach, szarościach, bielach i błękitach.

rękodzieło

tkany

Po skończeniu powyższych znów całkowicie pochłonęło mnie barwienie sposobami naturalnymi.

środa, 4 marca 2015

Piasek, morze, niebo



W ubiegłym tygodniu udało nam się na kilka dni odwiedzić Trójmiasto. Pogoda na szczęście dopisała, każdy z nas znalazł coś dla siebie, a do tego nie zabrakło akcentów tkacko-prząśniczych :)


Na pierwszy ogień poszło Gdyńskie Muzeum Motoryzacji, będące zresztą inicjatywą prywatną. Najbardziej zafascynowany był oczywiście Pan Mąż ;)

Gdyńskie Muzeum Motoryzacji to nie tylko samochody i motory.
Obejrzeć też można elementy fasad ocalone z nieistniejących budynków. Całość wygląda jak uliczka, której charakteru dodaje jeszcze bruk.

Odwiedziliśmy też m.in. Ratusz Głównego Miasta (przepiękne wnętrza, polecam) i Muzeum Bursztynu w Gdańsku (przepiękna biżuteria, też polecam ;)

Można coś włożyć.
Lub założyć.
A najlepiej to.

Ciekawostka: kołowrotek do przędzenia (nieco przystosowany) był wykorzystywany do obróbki bursztynu.

Planując zwiedzanie warto wziąć pod uwagę, że w oddziałach Muzeum Historycznego Miasta Gdańska (m.in. właśnie Ratusz Głównego Miasta, Muzeum Bursztynu) wtorek jest dniem wolnego wstępu :D


Chodziliśmy i chodziliśmy… Zwiedzaliśmy i zwiedzaliśmy…



Aż w końcu trafiliśmy do Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, gdzie dzieci zajęły się rzeczami konstruktywnymi, a nam z Panem Mężem udało się przycupnąć w spokoju na godzinkę.


O co kaman?

Misja ratowania rozbitka przez Juniora zakończyła się sukcesem.
Praca w porcie była tak wyczerpująca, że Wojcio padł na kolana.
 A potem było morze… I niebo… W zasadzie nie bardzo wiadomo, co gdzie było…

Równowaga.
No i był też zachód słońca, a jakże :)


Następnego dnia byliśmy w zoo w Oliwie. Dzieci podziwiały małpy (może na odwrót, kto to wie?), a jakie były obiekty mojego zainteresowania to raczej wiadomo ;)
 

 
Pojechaliśmy też do Babich Dołów zobaczyć na własne oczy torpedownię (zainteresowani znajdą więcej informacji tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Torpedownia). Zwróćcie uwagę na napis na wieży :)



Po powrocie do domu na wspomnienie piasku, morza i nieba powstał niewielki chodniczek (wymiary 56 cm x108 cm, osnowa: beżowa Bawełna Anilux, wątek bawełniana poszwa na kołdrę z najlepszego sklepu pod słońcem). Frędzelki nie są jeszcze wykończone, więc ich nie pokazuję :P




I to na tyle :) Czas wrócić do pracy...

wtorek, 16 grudnia 2014

Dywaniki cd.



Chyba już wspominałam, że mam słabość do dywaników ;) Oto kolejne.

chodniczki, szmaciaki, dywaniki rękodzieło
Roladki.
chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Morski.
 chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Słonecznik.

chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Mak.

chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Komplecik ;)



wtorek, 11 listopada 2014

Dywaniki, chodniczki, szmaciaki



Przyznam, że do chodniczków mam pewną słabość. To od nich właśnie zaczęłam swoją przygodę z tkactwem. W domu zawsze się przydadzą. Pies ma się na czym położyć. Nie ma szoku termicznego przy wychodzeniu z wanny. Materiał jest łatwo dostępny i w miarę tani. Można bez zbytnich wyrzutów sumienia zagospodarować nienoszone ubrania/pościel/inne materiały; nic się nie marnuje. Dywaniki tka się szybko, a osnuwanie krosna nie jest udręką. Można prać je w pralce. No same zalety mają ;)
Jako wątku używam tkanin typu prześcieradła lub poszwy na kołdrę (lumpki są istnym zagłębiem fajnych materiałów) albo koszulek bawełnianych. Te pierwsze mają tą zaletę, że nie pylą przy cięciu i tkaniu, pocięte paski są długie a materiał nieelastyczny. Jeśli upolujemy poszwę w ciekawych kolorach mamy już gotowe zestawienie na dywanik. Wadą – choć może nie dla wszystkich – jest to, że w gotowej tkaninie jest dużo sterczących niteczek (mnie osobiście nieco to denerwuje). Z koszulek bawełnianych uzyskamy zwykle krótsze paski (choć nie zawsze - jeśli koszulka nie ma bocznych szwów to można uzyskać długi pasek dzianiny), a przy cięciu i tkaniu nieźle się pyli. Paski są elastyczne, co jest zaletą, bo jeśli je pociągniemy za końce to ładnie się zwiną w rulonik, oraz wadą, bo trzeba pilnować brzegów przy tkaniu. Koszulki występują we wszystkich kolorach tęczy, a nawet więcej. Trzeba tylko zwrócić uwagę czy lewa strona koszulki jest w takim samym kolorze jak prawa ;) Drobne aplikacje na koszulkach moim zdaniem nie przeszkadzają, unikam jedynie dużych „naprasowanek”.
Ostatnio namiętnie tkam dywaniki z koszulek bawełnianych. Oto pierwszych dziewięć. Kolejne w drodze ;)

chodniczki, szmaciaki, dywaniki

chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Chaber.

chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Konwalia.


chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Lawenda.

chodniczki, szmaciaki, dywaniki
Szare :)

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...