Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łuski cebuli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łuski cebuli. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2015

Uff, jak gorąco

Jak powszechnie wiadomo środek lata i panujące wściekłe upały to najlepsza pora na uzupełnienie stanu ciepłych, wełnianych czapek w naszej szafie.
Ale jak tu oprzeć się TAKIEMU wzorowi i dwóm kuszącym moteczkom własnoręcznie uprzędzionej i pofarbowanej wełenki? TAKI wzór to "As the Leaves Begin to Fall" Elizy Jarvi. Piękny i prosty. Dwa kuszące moteczki to czarnogłówka w kolorze naturalnym z tego posta oraz poltopsowy motek szkoleniowy farbowany mniszkiem lekarskim, korą kruszyny i łuskami cebuli, który można zobaczyć tutaj. Co z tego wszystkiego wyszło? Ano coś takiego :)

As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
Czapa w całej okazałości.
As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
To zdjęcie lepiej oddaje rzeczywisty kolor.
To może troszkę gorzej.
A teraz zmykam, bo sezon ogórkowy w pełni, a papierówki wołają o przerobienie na musik...

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kolor rządzi!








Dziś będzie krótko i bardziej… obrazowo. W tak zwanym międzyczasie przybyło kilka kolorowych motków, będących w głównej mierze efektem eksperymentów z farbowaniem naturalnym. Ale nie tylko :)

Na pierwszy ogień bliżej nieznana, dość szorstka przędza ze Skandynawii. To wszystko, co o niej wiem. A – i jeszcze to, że pięknie przyjmuje kolory :D

Góra: aronia, mniszek, łubin. Dół: kora kruszyny, mniszek. Niebieski w rzeczywistości nie jest tak jaskrawy, a czerwony jest bardziej czerwony ;)

włóczka ręcznie farbowana


włóczka ręcznie farbowana



Teraz „szkoleniowa” czesanka z Poltopsu, farbowana w taśmie, a właściwie w dwóch taśmach na dwa różne zestawy kolorów. Niestety, część pięknej czerwieni uzyskanej z kory kruszyny spłynęła wraz z wodą przy praniu uprzędzionej nitki. Ale może dzięki temu kolory są bardziej stonowane.

Szczaw, aronia, kora kruszyny, łuski cebuli.


Mniszek lekarski, nieudany eksperyment też z mniszkiem, łuski cebuli, kora kruszyny.


Fraktale z powyższych.


włóczka ręcznie farbowana
Zbliżenie.


włóczka ręcznie farbowana
Jeszcze jedno zbliżenie.

I na koniec kilka wariacji z trzema kolorami merynosa.

Od lewej: trójnitka w trzech kolorach, dwa kolory i luźny skręt, 2 motki navajo.

Moja pierwsza trójnitka :)

Navajo.

Może nie było super produktywnie, ale zabawa przy farbowaniu była świetna :D

sobota, 16 maja 2015

Eksperyment, czyli dwie pieczenie na jednym ogniu


Podczas szału farbowania, który naszedł mnie dwa tygodnie temu, dla celów poznawczo-szkoleniowych pofarbowałam kawałek czesanki Poltopsu na trzy różne kolory. Sposobami naturalnymi oczywiście. Kolor żółty wyciągnęłam z kwiatów mniszka lekarskiego, zielony również, ale z udziałem zardzewiałego śrubokręta, a pomarańczowy z łusek cebuli.



Czesanka, jak wspomniałam, posłużyła celom poznawczo-szkoleniowym, a konkretnie próbie przędzenia metodą fraktali. Chodziło mi to po głowie już długi czas, ale dotąd nie miałam odpowiedniego materiału. Sam sposób przędzenia fraktali doskonale został opisany na Prząśniczce tu i tu, nie będę się więc mądrzyć na ten temat. Oto niteczka w majowych kolorach.




Oczywiście nie udało mi się podzielić równo czesanki i po skończeniu zdwajania nitki pozostał całkiem przyzwoity kawałek singla. Cóż było robić – wypróbowałam navajo ;) Też zawsze chciałam to zrobić. Technika przystępnie opisana jest tutaj, dodam tylko, że jedną łapką przytrzymywałam skręt, tak jak przy zdwajaniu nici. Navajo wyszło tak.




I dla porównania oba motki.


W tym porównaniu całkiem ładnie widać różnice w ułożeniu kolorów, w zależności od sposobu przędzenia. Jedna czesanka, wiele możliwości. Tylko na co się zdecydować? :D

Razem ze „szkoleniową” czesanką dofarbowałam na zielono jeden z motków prezentowanych we wcześniejszym wpisie.

To też motki testowe :) Przetestowała je Nisza, a dzianina z nich wykonana wygląda tak.

Fot. Nisza

Fot. Nisza

Jak widać, zdolna dziewiarka nawet nierówną nitkę potrafi wyrównać :D
Dziękuję!

środa, 29 kwietnia 2015

O farbowaniu, czyli łapiąc słońce


W związku z przybyciem Pani Wiosny, kilograma czesanki z Poltopsu oraz pojawieniem się na trawnikach łanów kwitnących mniszków, oficjalnie rozpoczęłam sezon farbowania wełny. Nie bez znaczenia był też dzień urlopu :)

Po ubiegłorocznych doświadczeniach z farbowaniem spodziewałam się uzyskać z mniszka lekarskiego kolor żółtoseledynowy. Wełna zabarwiła się jednak na cytrynowożółty, bardzo ładny, wiosenny i słoneczny kolor. 

Czesanka Poltopsu farbowana mniszkiem lekarskim.

 Dwa motki uprzędzionego dubla też zmieniły swój kolor.

Od lewej: dubel farbowany kwiatami mniszka oraz łuskami cebuli, część przędzy pozostała w kolorze naturalnym; dubel farbowany kwiatami mniszka lekarskiego. Kolory w rzeczywistości są bardziej intensywne.

W drodze eksperymentu przygotowałam dwa słoje do farbowania solarnego.

Opalanie na słoneczku.

Może to falstart, ale słoneczko tak pięknie świeciło, że musiałam… Po lewej, czyli duży delikwent: czesanka Poltops, łuski cebuli, kwiaty mniszka lekarskiego, listki brzozy + garść suszonych kocanek. Po prawej, czyli mały delikwent: czesanka Poltops, łuski cebuli, kwiaty mniszka, listki brzozy. Poczekamy, zobaczymy.

A takie są efekty farbowania uprzędzionych singli mrożoną aronią (farbowałam dwa tygodnie temu).

Od prawej: wełna pierwsza kąpiel, bawełna pierwsza kąpiel, wełna druga kąpiel.
Komplecik czesanek. Od środka: merynos druga kąpiel w aronii; Poltops pierwsza kąpiel w aronii, Poltops druga kąpiel w mniszku, Poltops pierwsza kąpiel w mniszku.



Cała wełna przeznaczona do farbowania została wcześniej zaprawiona ałunem.

W roli tła wystąpiły dwie cegły z nieistniejącej już cegielni w Antoniewie.
 

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...