Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie tkane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręcznie tkane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 stycznia 2021

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze?

Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;)

To lecimy :D

 

Na pierwszy ogień moja ostatnia tkanina – lniany szal. Wyczekany, wychuchany, upichcony po ośmiokroć z różnym ziołem. W kolorach, którymi podzieliła się z nim Matka Natura: z galasów dębowych, kory kruszyny, aksamitki, wrotyczu, rumianu barwierskiego i trzciny. Jest dość cienki, ale za to ogromny – w razie potrzeby można się nim przyjemnie otulić, ale równie dobrze tylko lekko na siebie narzucić.

Pracowałam nad nim kilka miesięcy.

Matka w pędzie

Tkany ręcznie



 

len szal

tkany szal


wtorek, 30 października 2018

Co tam panie na straganie - w Gruzji

W drugiej połowie października spędziliśmy z Panem Mężem tydzień w Gruzji.
Oto krótka fotorelacja z tego, co z rękodzieła można znaleźć na gruzińskich straganach. Tak dla ciekawości, a może nawet inspiracji 😉
Liczyłam na większą ilość rękodzieła lokalnego, choć w sumie w miejscach typowo turystycznych można było się spodziewać typowej komercji. Niemniej jednak nie było tak źle 😀 Królowały filcowane szale (nieszczególnie widać to na zdjęciach, pewnie dlatego, że filcowanie mnie nie kręci 😉).










I kilka zdjęć ze sklepu w Tbilisi z dywanami i kilimami.






A na koniec niekwestionowany hit - torebki z torebek foliowych. Znalezione tylko w jednym miejscu, na jednym stoisku.




I przepraszam za swoje paluchy na zdjęciach 😀

środa, 25 lipca 2018

Lniany szal


Duży, lekki i kolorowy.




szal z lnu

szalik z lnu

Przydaje się w cieplejsze dni, ale gdy trzeba, skutecznie chroni przed chłodem i osłania przed zimnym wiatrem.


Niezastąpiony len. Jest ze mną codziennie :)
Wymiary: 190cm x 50cm.

 

czwartek, 21 czerwca 2018

Próbeczka

W związku z tym, że jestem ukrytym pracoholikiem*, ciągle wymyślam sobie nową robotę. Tzn. wyzwania; to teraz takie modne słowo ;)
Już kilka miesięcy temu wymyśliłam, że utkam sobie firanki, a w zasadzie - z uwagi na maksymalne osiągi mojego krosna - panele. Jako, że sprawa zapowiadała się poważnie i mogła się skończyć wielkim marnotrawstwem przędzy i czasu, zrobiłam najpierw próbkę.


tkanie lnu





len

Skala projektu trochę mnie przeraża. Najbardziej to, że każdy z paneli muszę tkać na osobnej osnowie i wcale nie jestem pewna, czy panele będą identyczne. I mam nadzieję, że do końca roku zdążę ;D

* czyli, że mój pracoholizm przejawia się w godzinach poza pracą w pracy ;)

wtorek, 15 maja 2018

Mirrored Minarets


Współpraca z lnem układa się na razie bardzo dobrze. Cały czas, w niezbyt szybkim tempie, ale za to systematycznie, testujemy swoje możliwości i wytrzymałość.




Oto kolejny szal, wzór Mirrored Minarets z Handweaver’s Pattern Book Marguerite Porter Davison. Szerokość 24 cm, długość 176 cm + frędzle 2x9 cm.




Te zdjęcia lepiej oddają kolorystykę.

Tkanie przebiegało bez większych zgrzytów i emocji, choć było bardzo, bardzo żmudne. Z rozrzewnieniem wspominam czasy kwadratowego swetra, którego produkcja wprawdzie pełna była niespodzianek i zwrotów akcji, ale dzięki temu mogła powstać wspaniała opowieść ;D A teraz nic – zupełnie nie ma o czym pisać ;)
Szal bardzo długo zajmował krosna. Dzięki kilku wolnym dniom podczas długiego majowego weekendu zdołał je już szczęśliwie opuścić. Ale że przyroda nie lubi próżni, jego miejsce jeszcze tego samego dnia zajęła kolejna, tym razem szersza, lniana osnowa.

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...