Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tkanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2018

Mirrored Minarets


Współpraca z lnem układa się na razie bardzo dobrze. Cały czas, w niezbyt szybkim tempie, ale za to systematycznie, testujemy swoje możliwości i wytrzymałość.




Oto kolejny szal, wzór Mirrored Minarets z Handweaver’s Pattern Book Marguerite Porter Davison. Szerokość 24 cm, długość 176 cm + frędzle 2x9 cm.




Te zdjęcia lepiej oddają kolorystykę.

Tkanie przebiegało bez większych zgrzytów i emocji, choć było bardzo, bardzo żmudne. Z rozrzewnieniem wspominam czasy kwadratowego swetra, którego produkcja wprawdzie pełna była niespodzianek i zwrotów akcji, ale dzięki temu mogła powstać wspaniała opowieść ;D A teraz nic – zupełnie nie ma o czym pisać ;)
Szal bardzo długo zajmował krosna. Dzięki kilku wolnym dniom podczas długiego majowego weekendu zdołał je już szczęśliwie opuścić. Ale że przyroda nie lubi próżni, jego miejsce jeszcze tego samego dnia zajęła kolejna, tym razem szersza, lniana osnowa.

środa, 14 marca 2018

Monk’s Belt



Dziś nie mam do opowiedzenia żadnej historii. Jest tylko krótka i zwięzła relacja z wykonanej pracy :)
Utkałam bieżnik, choć bardziej próbkę Monk’s Belt. Przędza lniana, osnowę kleiłam. Już wiem, co muszę dopracować ;) A wbrew pozorom jest bardzo dużo do dopracowania - od samego klejenia osnowy, do wykończenia... O mały włos ten projekt zakończył by się totalną porażką.

monk's belt

Czekam z niecierpliwością, żeby poddać tkaninę maglowaniu. A niedługo magiel będę miała tuż za płotem, u Sąsiadki :D

środa, 31 stycznia 2018

Uniwersalne krzyżyki



Podobno nic w przyrodzie nie ginie, tylko zmienia właściciela. Miesiąc temu miałam przygotowany tekst o uniwersalnych krzyżykach, ale jak przyszło co do czego, czyli konkretnie do publikacji, to wsiąkł. I mimo intensywnych trzydniowych poszukiwań nie odnalazł się. Pozostawiam Szanownych Czytelników (i siebie) z pytaniem: u kogo zatem się odnajdzie? Ta niewiedza jest trochę przerażająca, o jeśli tą osobą będzie np. mój Szef? ;) Tu można pociągnąć temat i przywołać prawa Murphy’ego, ale nie o tym chciałam…
Chciałam o uniwersalnych krzyżykach. Bo jest tak, że chyba niemal każdy wzór czy motyw opisany krzyżykami, obojętnie w jakiej technice: tkania, drutowania, szydełkowania czy haftu, da się w miarę swobodnie przełożyć na pozostałe. Uwielbiam tą wielowymiarowość sztuki rękodzielniczej :) Wszystko można łączyć i dzielić zarazem.
I bardzo się cieszę, że jako tako daję sobie radę z wszystkimi czterema sposobami wykorzystania krzyżyków :)
Tak jak planowałam, do utkanego w grudniu zielono-zielonego szala, który zaprezentowany został dumnie w inaugurującym rok 2018 wpisie, zrobiłam czapkę.
Najpierw z wzoru tkackiego wyekstrahowałam motyw na czapkę.



Czapkę zrobiłam na drutach, ale sam motyw został wyszyty :)


A dla urozmaicenia i podkreślenia nawiązania kolorystycznego do szala, brzeg czapki zrobiłam brioszką.

tkany szal

Tylko zima znów gdzieś zaginęła w całej akcji :D

Na pocieszenie śpiąca słodkim snem niewiniątka Bestia.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Gdzie ta zima, ja się pytam?



Z roku na rok jest coraz gorzej. Wygląda na to, że mamy już tylko dwie pory roku: suchą i deszczową. Choć w sumie to od jakiegoś roku tylko deszczową ;) *
Tak czy inaczej mam wrażenie, że jest coraz mniej okazji do noszenia ciepłych czapek i szali. Co oczywiście jest dramatem i tragedią oraz złem wszelakim dla osób je robiących celem noszenia. Czyli takich jak ja, na przykład. Niemniej jednak, jak Szanowni Czytelnicy zapewne nieraz się już przekonali, jestem osobą niezwykle zdeterminowaną w pewnych sprawach. Z uporem maniaka popełniam kolejne zimowe akcesoria odzieżowe. I tak w okresie noworocznym utkałam kolejny szalik.



Wzór pochodzi z Handweaver’s Pattern Book Marguerite Porter Davison. Początkowo, w pędzie, odczytałam nazwę jako Happy Butterflies. Wydała się taka ładna i odpowiednia :) Ale rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię, a w zasadzie do spraw przyziemnych: kiedy wyostrzyłam wzrok zobaczyłam Nappy’s Butterflies :D No, już trochę mniej romantycznie, prawda?

tkany szalik

szal ręcznie robiony




Jeśli chodzi o tkanie, to popełniłam drobny błąd przy przewlekaniu, ale skorygowałam go bardzo szybko instalując we właściwym miejscu prowizoryczną strunę nicielnicową z resztki bawełnianej osnowy. Nieśmiertelna bawełna Aniluxu spisała się jak zwykle znakomicie i szczęśliwie dotrwała w całości do końca tkania. Poglądowo zamieszczam zdjęcia prowizorycznej, aczkolwiek bardzo trwałej struny, oraz pustej, przez którą pierwotnie omyłkowo przewlekłam nić osnowy.



Dane techniczne:
Wymiary: 180cm x 24cm (bez frędzli), dla pazura dodałam chwosty ;)
Materiał: Jawoll Superwash (Lang Yarns) oraz Lifestyle (Zitron) własnoręcznie farbowany (małe przypomnienie ;)



 

Gotowy szal bardzo pozytywnie mnie zaskoczył – jest dość lekki, miękki i nie gryzie (z wyjątkiem Pana Męża, ale jego zawsze wszystko gryzie, pewnie nawet akryl ;D)
I nie mogę się już doczekać, kiedy go założę.

* Opis warunków pogodowych zdecydowanie dotyczy nizin. Nie wiem jak jest w górach, bo tam nie mieszkam. Mogę jednak mieć podejrzenia, że czasem bywa tam śnieg.

PS Po obejrzeniu dzisiejszej prognozy pogody wydaje się, że zima usłyszała apel :)

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...