Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świniarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świniarka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2015

Double Brambles



W tak zwanym międzyczasie powstały dwa berety, oba według tego samego wzoru – Brambles, oba z uprzędzionej wełenki. Wzór jest rozpisany na trzy długości beretki oraz trzy wielkości (obwody głowy), jest łatwy do opanowania i bardzo przyjemny w dzierganiu.
Pierwszy beret skończyłam na początku kwietnia. To wariant o średniej długości, a materiałem była… wełna świniarki.


Wbrew pozorom wcale nie gryzie tak, jakby można się było tego po świniarce spodziewać. A przesadnie nieczuła nie jestem. Co ciekawe, mimo kilkukrotnego prania (w runie, w przędzy, w gotowym udziergu) cały czas pachnie owieczką. Zaraz po założeniu beretu poprawa nastroju u prządek jest gwarantowana :D

Brambles

Drugi, który skończyłam w ubiegłym tygodniu, zrobiony jest z alpaki o kolorze czekolady (trzymajmy się tej nomenklatury) i jest wersją najkrótszą. Jest mięciutki… i nie pachnie niczym specjalnym, no może płynem do prania ;)

Brambles


Dzięki temu, że zmuszona zostałam do noszenia okrycia głowy, odkryłam nowe pola do eksploracji wzorów czapkowych. Powstała nawet mała kolejeczka :D

czwartek, 29 stycznia 2015

Beza z Jagodą


Dawno, dawno temu… no może nie aż tak dawno… spotkałam na swojej drodze dwie owieczki o wdzięcznych (i jakże pobudzających apetyt ;) imionach Beza i Jagoda.
Beza i Jagoda nie mają udokumentowanego pochodzenia, ale na moje oko założyć można, że Beza to owieczka w typie świniarki, a Jagoda – wrzosówki. Ich, a w zasadzie nasza wspólna, historia potoczyła się tak:

Beza i Jagódka. Łatwo połapać się, która jest która ;)
O, jakby troszkę ich ubyło...
Mniam, mniam :)
Wyszło słoneczko
Hmmm, jak to podpisać?
Się dzieje ;)
 W podsumowaniu wygląda to następująco: Beza – 1 402 m/706 g; Jagoda – 1 371 m/865 g.
Owce mają do dyspozycji bardzo duży teren, więc runo było naprawdę mało zanieczyszczone. Przebierało się je rewelacyjnie. Runo Jagódki było bardzo tłuste, „pociło” się nawet po wypraniu podczas czesania na szczotkach. Po uprzędzeniu nić była nawet przyjemna w dotyku, ale po wypraniu pokazała swoje prawdziwe, szorstkie oblicze. Ale i tak to Beza wygrała tę konkurencję :)

Na koniec trochę autoreklamy, ale przynajmniej w nawiązaniu kolorystycznym do tematu ;) Zamówiłam naszywki :D (tutaj).

Naszywki matki ;)
Po maratonie przędzenia chyba nadszedł czas, aby przeprosić się z krosnem. Mam już pewien pomysł... oczywiście na dywanik :D

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...