Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kora kruszyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kora kruszyny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 stycznia 2021

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze?

Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;)

To lecimy :D

 

Na pierwszy ogień moja ostatnia tkanina – lniany szal. Wyczekany, wychuchany, upichcony po ośmiokroć z różnym ziołem. W kolorach, którymi podzieliła się z nim Matka Natura: z galasów dębowych, kory kruszyny, aksamitki, wrotyczu, rumianu barwierskiego i trzciny. Jest dość cienki, ale za to ogromny – w razie potrzeby można się nim przyjemnie otulić, ale równie dobrze tylko lekko na siebie narzucić.

Pracowałam nad nim kilka miesięcy.

Matka w pędzie

Tkany ręcznie



 

len szal

tkany szal


niedziela, 9 sierpnia 2015

Uff, jak gorąco

Jak powszechnie wiadomo środek lata i panujące wściekłe upały to najlepsza pora na uzupełnienie stanu ciepłych, wełnianych czapek w naszej szafie.
Ale jak tu oprzeć się TAKIEMU wzorowi i dwóm kuszącym moteczkom własnoręcznie uprzędzionej i pofarbowanej wełenki? TAKI wzór to "As the Leaves Begin to Fall" Elizy Jarvi. Piękny i prosty. Dwa kuszące moteczki to czarnogłówka w kolorze naturalnym z tego posta oraz poltopsowy motek szkoleniowy farbowany mniszkiem lekarskim, korą kruszyny i łuskami cebuli, który można zobaczyć tutaj. Co z tego wszystkiego wyszło? Ano coś takiego :)

As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
Czapa w całej okazałości.
As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
To zdjęcie lepiej oddaje rzeczywisty kolor.
To może troszkę gorzej.
A teraz zmykam, bo sezon ogórkowy w pełni, a papierówki wołają o przerobienie na musik...

niedziela, 26 lipca 2015

Prace trwają, czyli zalała mnie żółć

Wbrew pozorom prace trwają. Tempo owych prac może nie jest szczególnie zadowalające, niemniej jednak jakiś ruch w "interesie" jest ;)
Przybyły kolejne dwa kolorowe motki wełny skandynawskiej. Jeden z nich został pofarbowany liśćmi orzecha włoskiego, korą kruszyny i łuskami cebuli, drugi - aronią, mniszkiem lekarskim i wrotyczem.


Skończyłam też prząść farbowaną (naturalnie, a jakże) czesankę Poltopsu. Przędłam dość cienko, więc troszkę czasu mi to zajęło ;)


włóczka ręcznie farbowana


Przebrałam, wyprałam i uprałam nieco z 10 kg kupionego runa czarnogłówki. To motek po lewej. Mimo że czarnogłówka jest rasą mięsną, wełna jest świetna. Początkowo sprawiała wrażenia twardej, sztywnej, nawet po wypraniu. Po uprzędzeniu okazała się całkiem przyjemna. Zachwyciła mnie. Mam ją już na drutach i spisuje się znakomicie. Żałuję, że nie kupiłam więcej ;)

Oczywiście nie obyło się bez wpadek :/ Pofarbowałam całe mnóstwo, bo aż 300 g, czesanki na... żółto. Jest to efekt raczej bardzo średnio udanego eksperymentu z farbowaniem na kilka kolorów w jednym garnku. Nie przepadam za żółtym, szczególnie w takich ilościach, więc czesanka zdecydowanie zostanie dofarbowana innym kolorem...
Drugi "piękny" żółty - taśma po lewej - wyszedł z farbowania solarnego. Na to na razie nie mam pomysłu.


Czyli dziś to tak o wszystkim i o niczym...

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kolor rządzi!








Dziś będzie krótko i bardziej… obrazowo. W tak zwanym międzyczasie przybyło kilka kolorowych motków, będących w głównej mierze efektem eksperymentów z farbowaniem naturalnym. Ale nie tylko :)

Na pierwszy ogień bliżej nieznana, dość szorstka przędza ze Skandynawii. To wszystko, co o niej wiem. A – i jeszcze to, że pięknie przyjmuje kolory :D

Góra: aronia, mniszek, łubin. Dół: kora kruszyny, mniszek. Niebieski w rzeczywistości nie jest tak jaskrawy, a czerwony jest bardziej czerwony ;)

włóczka ręcznie farbowana


włóczka ręcznie farbowana



Teraz „szkoleniowa” czesanka z Poltopsu, farbowana w taśmie, a właściwie w dwóch taśmach na dwa różne zestawy kolorów. Niestety, część pięknej czerwieni uzyskanej z kory kruszyny spłynęła wraz z wodą przy praniu uprzędzionej nitki. Ale może dzięki temu kolory są bardziej stonowane.

Szczaw, aronia, kora kruszyny, łuski cebuli.


Mniszek lekarski, nieudany eksperyment też z mniszkiem, łuski cebuli, kora kruszyny.


Fraktale z powyższych.


włóczka ręcznie farbowana
Zbliżenie.


włóczka ręcznie farbowana
Jeszcze jedno zbliżenie.

I na koniec kilka wariacji z trzema kolorami merynosa.

Od lewej: trójnitka w trzech kolorach, dwa kolory i luźny skręt, 2 motki navajo.

Moja pierwsza trójnitka :)

Navajo.

Może nie było super produktywnie, ale zabawa przy farbowaniu była świetna :D

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...