Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowrotek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowrotek. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

Piasek, morze, niebo



W ubiegłym tygodniu udało nam się na kilka dni odwiedzić Trójmiasto. Pogoda na szczęście dopisała, każdy z nas znalazł coś dla siebie, a do tego nie zabrakło akcentów tkacko-prząśniczych :)


Na pierwszy ogień poszło Gdyńskie Muzeum Motoryzacji, będące zresztą inicjatywą prywatną. Najbardziej zafascynowany był oczywiście Pan Mąż ;)

Gdyńskie Muzeum Motoryzacji to nie tylko samochody i motory.
Obejrzeć też można elementy fasad ocalone z nieistniejących budynków. Całość wygląda jak uliczka, której charakteru dodaje jeszcze bruk.

Odwiedziliśmy też m.in. Ratusz Głównego Miasta (przepiękne wnętrza, polecam) i Muzeum Bursztynu w Gdańsku (przepiękna biżuteria, też polecam ;)

Można coś włożyć.
Lub założyć.
A najlepiej to.

Ciekawostka: kołowrotek do przędzenia (nieco przystosowany) był wykorzystywany do obróbki bursztynu.

Planując zwiedzanie warto wziąć pod uwagę, że w oddziałach Muzeum Historycznego Miasta Gdańska (m.in. właśnie Ratusz Głównego Miasta, Muzeum Bursztynu) wtorek jest dniem wolnego wstępu :D


Chodziliśmy i chodziliśmy… Zwiedzaliśmy i zwiedzaliśmy…



Aż w końcu trafiliśmy do Ośrodka Kultury Morskiej Narodowego Muzeum Morskiego, gdzie dzieci zajęły się rzeczami konstruktywnymi, a nam z Panem Mężem udało się przycupnąć w spokoju na godzinkę.


O co kaman?

Misja ratowania rozbitka przez Juniora zakończyła się sukcesem.
Praca w porcie była tak wyczerpująca, że Wojcio padł na kolana.
 A potem było morze… I niebo… W zasadzie nie bardzo wiadomo, co gdzie było…

Równowaga.
No i był też zachód słońca, a jakże :)


Następnego dnia byliśmy w zoo w Oliwie. Dzieci podziwiały małpy (może na odwrót, kto to wie?), a jakie były obiekty mojego zainteresowania to raczej wiadomo ;)
 

 
Pojechaliśmy też do Babich Dołów zobaczyć na własne oczy torpedownię (zainteresowani znajdą więcej informacji tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Torpedownia). Zwróćcie uwagę na napis na wieży :)



Po powrocie do domu na wspomnienie piasku, morza i nieba powstał niewielki chodniczek (wymiary 56 cm x108 cm, osnowa: beżowa Bawełna Anilux, wątek bawełniana poszwa na kołdrę z najlepszego sklepu pod słońcem). Frędzelki nie są jeszcze wykończone, więc ich nie pokazuję :P




I to na tyle :) Czas wrócić do pracy...

środa, 11 czerwca 2014

Przędzenie


Najpierw uprzedzę pytania „sprzętowe” – przędę na Sonacie :) Od razu też się przyznam, że przygotowana czesanka nie jest pierwszą, którą przędłam.
A teraz wróćmy do „brody Mikołaja” – w celu ułatwienia sobie pracy podzieliłam ją na 4 „brody Krasnoludków” (jak się przyjrzycie, to jedna nawet wyszła z wąsami ;)
 

Naoliwiwszy kołowrotek gdzie trzeba zasiadłam na stołeczku i zaczęłam kręcić. Runo jak pamiętacie było dość krótkie, więc przędłam bardzo powoli na najniższym przełożeniu. Na szczęście mimo prania zostało trochę lanoliny, więc włoski ładnie się „łapały”. Jednocześnie starałam się wyrzucić jak najwięcej paprochów i zbitych kuleczek wełny (na szczęście super dużo ich nie było). Nitka wyszła w miarę przyzwoita ;) a dzięki paprochom uzyskała charakter nieco rustykalny ;) 


Na każdą z dwóch szpulek sprzędłam po dwie „brody Krasnoludków”. Następnie zdwoiłam nić. Z pomocą motowidła zdjęłam przędzę ze szpulki kołowrotka, związałam w czterech miejscach i zdjęłam z motowidła. Wyszło około 73 m. Nie mam niestety dokładnej wagi, więc nie wiem ile moteczek waży.
 


Motek wyprałam oraz powiesiłam z obciążeniem do wyschnięcia. Będzie teraz czekał na farbowanie :)

Dla porównania zamieszczam fotki z przędzenia pierwszej partii runa – było w niej o wiele więcej przystrzyżeń, co miało odzwierciedlenie w gotowej nici.


 Ten motek jest już innego koloru ;)

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...