niedziela, 22 listopada 2015

Szarzyzna



Ostatnimi czasy zrobiło się u mnie jakby bardziej szaro… I stan ten nie jest bynajmniej związany z porą roku i wynikającymi z niej okolicznościami przyrody. Ale do rzeczy ;)

Tytułowa szarzyzna to czapka dla Juniora, będąca hybrydą psa z owcą, konkretnie naszej Bestii z „lokalną” czarnogłówką. Uczucia Juniora do Bestii są tak gorące, że w początkowej wersji miały być skarpetki ;) Bestię można podejrzeć tutaj. Nasz pies ma umaszczenie czarne z niewielką domieszką białego (taki short border collie – skrócony border collie ;D), jednak podszerstek jest szary. I jest go bardzo dużo, co w przypadku planów prząśniczych stanowi niewątpliwą zaletę. W przypadku planów utrzymania podłogi w czystości już niekoniecznie ;). Sierść i wełnę przepuściłam kilka razy przez gręplarkę, uprzędłam podwójną nitkę, i wrzuciłam na druty nr 8. Czapka została przetestowana podczas ostatnich wichur i okazało się, że świetnie chroni przed wiatrem. O wiele lepiej niż czapka zrobiona z samej czarnogłówki, czyli ewidentnie „wiatrochronność” to zasługa psiej sierści. Wygląda na to, że Junior nie będzie tej zimy chorował (o ile będzie czapkę nosił ;)



Udzierg z dołu zdjęcia to otulacz, który zaczął powstawać w sierpniu, według wzoru Lara’s Cowl, z wełny owiec Św. Jakuba uprzędzionej metodą navajo, również na drutach nr 8. Lekko podgryza, ale damy radę :)

owca Św. Jakuba, wełna
owca Św. Jakuba, wełna

Teraz pozostaje jedynie czekać na zimę…

sobota, 7 listopada 2015

Cuda, cuda, czyli wystawa pokonkursowa 17 Ogólnopolskiego Przeglądu Amatorskiej Tkaniny Unikatowej

Dziś (tak, dziś ;) ) odwiedziłam sąsiednie i niezwykle zaprzyjaźnione z moim miasto - Bydgoszcz. Celem wycieczki było Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego, a konkretnie wystawa pokonkursowa 17 Ogólnopolskiego Przeglądu Amatorskiej Tkaniny Unikatowej. O konkursie i wystawie można poczytać na stronie Muzeum.
Na dwie godziny znalazłam się w tkackim raju :) Tkaniny są cudowne, na wysokim poziomie (moim zdaniem oczywiście). Wszystkim autorom należą się wyrazy ogromnego uznania.
Poniżej Szanowni Czytelnicy znajdą "krótką" fotorelację z wycieczki. Niemniej jednak zdecydowanie polecam osobiste obejrzenie wystawy. Warto przyjrzeć się pracom z bliska, podejrzeć technikę, użyte materiały...Wrażenia bezcenne, naprawdę.
Niestety z przyczyn technicznych nie jestem w stanie zamieścić zdjęć wszystkich prac. Mam też nadzieję, że właściwie przyporządkowałam autorów prac do tkanin ;)
To lecimy ;)
Tkacki raj.
Ciąg dalszy.
Od lewej: Gwiazdka oraz Drzewo życia - Kazimiera Makowska, Lipsk.
Elementy stroju ludowego z Podlasia - Zofia Jówko, Hrud.
Dywan - Teresa Pryzmont, Wasilówka (nagroda główna).
Od lewej: Pasieka oraz Rajskie drzewa - Alicja Kochanowska, Janów (nagroda). Zwierza - Teresa Pryzmont, Wasilówka (nagroda główna).
Zgodności i przeciwności - praca zbiorowa Pań tkających w pracowniach (instruktor Ewa Kamińska).
Owocowa impresja - Galina Błazejewska, Gorawina.
Jezioro osobliwości - Silva Robak, Zielona Góra.
Kresy - Halina Stankowska, Zielona Góra.
Od góry: Spacer w czasie odpływu oraz Przebudzenie wiosny - roztopy - WTZ Instytutu Psychiatrii i Neurologii Warszawa (nagroda).
Sabotnik - Danuta Danes-Dzikiewicz, Jabłonna.
Od góry: Inspiracje - Elżbieta Zielińska, Łomianki. Maki oraz Torebki - Zofia Dolecka-Obrzut, Hrubieszów. Esy floresy - Ewa Gall, Warszawa.
Melancholia - Helena Dolisz, Kołobrzeg.
Jesień w Quebecu - Bożena Balik, Piaseczno (nagroda).
Od lewej, góra: Moje podróże - Lucyna Michnowicz, Zielona Góra. Dół: Kapela klezmarska - Krystyna Maklakiewicz, Olsztyn. Po prawej, góra: Maki - Urszula Pułczyńska, Kraków. Dół: Wulkan - Lena Krzysztofowicz, Warszawa.
Kolekcja agatów - Anna Brożek, Zielona Góra (nagroda główna).
Tajemnica starych drzew - Maria Mikuta, Zielona Góra.
Od lewej, góra: Lilie - Krystyna Kurgan, Olsztyn. Dół: Tu mieszka Bóg - Jadwiga Bogucka, Poznań. Po prawej, góra: Kolory mojego miasta - Irena Solska, Zielona Góra. Dół: Pocztówka z Rzymu - Marek Urbański, Bydgoszcz.
Od lewej: Wg Gaudiego - Wiesława Szlachtowicz, Olsztyn. Wg Wyczółkowskiego - Urszula Serafińska, Olsztyn.
Od góry: Inspiracje Magdy I oraz Inspiracje Magdy II - Elżbieta Fedor, Olsztyn.
Afrykańskie ptaki - Jolanta Hołowieńko, Warszawa.
Tryptyk Zaułek - Beata Kalotka, Toruń (nagroda).
Od góry: Zimowe przemyślenia - Danuta Bolek, Warszawa. Tatry - Barbara Delakowicz, Warszawa. Drzewa - Ewa Raczyńska, Warszawa.
Polana - Krystyna Linder-Kopiecka, Latchorzew (nagroda).

:)

środa, 9 września 2015

I po urlopie...

Po długo wyczekiwanym urlopie zostało wspomnienie, podobnie jak po dwóch gorących miesiącach lata. Zostało tylko kilka zdjęć...






Byliśmy w Soblówce, w okolicach Żywca. Miejsce fantastyczne - cisza, spokój i piękne okoliczności przyrody :) Trochę pochodziliśmy po górach, trochę pokręciliśmy się po bliższej i dalszej okolicy. Odwiedziliśmy między innymi Wisłę, a w niej Muzeum Beskidzkie. Muzeum realizuje projekt "Od ziarenka do płócienka", w ramach którego organizowane są warsztaty obróbki łodyg lnu przy użyciu tradycyjnych narzędzi. Niestety nie brałam w nich udziału :( Natomiast polecam wszystkim zainteresowanym odwiedzenie Muzeum. Można tam obejrzeć m.in. piękne koronki i dowiedzieć się co nieco o obróbce lnu i wełny.
Urlop dotyczył oczywiście pracy w pracy ;) Jeśli chodzi o pozostałe obszary aktywności to się działo...
Z jednego z ręcznie farbowanych motków pokazywanych tutaj powstała chusta wg wzoru Nurmilintu Heidi Alander. Wzór totalnie urlopowy i bezstresowy :) Chusta przed blokowaniem wygląda tak.
Nurmilintu
Nurmilintu
Nurmilintu
Nurmilintu

piątek, 21 sierpnia 2015

Życie jest pełne niespodzianek

Dziś znów będę zanudzać Szanownych Czytelników tematami z życia farbiarza.
Jak uzyskać piękny, prawie butelkowy zielony? Odpowiedź jest oczywista - z owoców czarnej porzeczki ;D
Spotkała mnie niespodzianka roku. Ponad miesiąc temu "założyłam" dwa solary z owocami czarnej porzeczki: do jednego słoika trafiły dwa motki "komercyjnej" przędzy, do drugiego - kawałek czesanki z merynosa. I czesanka, i przędza zostały zaprawione ałunem. Po wyjęciu ze słoików efekt był zgodny z oczekiwaniami, przynajmniej początkowo - uzyskałam piękny fiolet w obu przypadkach. Jednak podczas płukania czesanka zrobiła się... zielona. Nie mam pomysłu, co mogło być przyczyną.
Zielony znak zapytania
Tym bardziej, że przędza pozostała fioletowa. Dofarbowałam ją później korą kruszyny i liśćmi orzecha włoskiego (dwa motki po prawej).
Po lewej jest motek barwiony korą kruszyny, liśćmi orzecha włoskiego i czymś co daje kolor żółty, ale wybaczcie mi proszę, nie pamiętam co to mogło być... Choć najprawdopodobniej był to rumian barwierski.
włóczka ręcznie farbowana
Trzy gracje
włóczka ręcznie farbowana
Inne ujęcie
naturalne farbowanie wełny
Ten bardzo mi się podoba, żywe złoto
I jeszcze dwa motki, które barwiłam zestawem roślin użytych wcześniej.
włóczka ręcznie farbowana
Komplecik
Tegoroczne lato dopiekło (dosłownie) chyba wszystkim. Ale wykorzystajmy tą pogodę jak można najlepiej. Na przykład do farbowania solarnego lub suszenia pomidorów ;)

niedziela, 9 sierpnia 2015

Uff, jak gorąco

Jak powszechnie wiadomo środek lata i panujące wściekłe upały to najlepsza pora na uzupełnienie stanu ciepłych, wełnianych czapek w naszej szafie.
Ale jak tu oprzeć się TAKIEMU wzorowi i dwóm kuszącym moteczkom własnoręcznie uprzędzionej i pofarbowanej wełenki? TAKI wzór to "As the Leaves Begin to Fall" Elizy Jarvi. Piękny i prosty. Dwa kuszące moteczki to czarnogłówka w kolorze naturalnym z tego posta oraz poltopsowy motek szkoleniowy farbowany mniszkiem lekarskim, korą kruszyny i łuskami cebuli, który można zobaczyć tutaj. Co z tego wszystkiego wyszło? Ano coś takiego :)

As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
Czapa w całej okazałości.
As the Leaves Begin to Fall Eliza Jarvi
To zdjęcie lepiej oddaje rzeczywisty kolor.
To może troszkę gorzej.
A teraz zmykam, bo sezon ogórkowy w pełni, a papierówki wołają o przerobienie na musik...

Lepiej późno niż później

Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D  ...