Wstyd mi strasznie, ale nawet nie brakowało mi szczególnie blogowania. Mało tego: tkania czy drutowania też mi za bardzo nie brakowało. Niechcemiś, który się przyplątał jakoś na początku roku, ma się świetnie i nawet nie myśli o powrocie tam, skąd przyszedł ;)
Wyprostuję zatem chociaż zaległości.
Prezentowa chusta Olilia.
To druga chusta wg projektu Olilia Hani Maciejewskiej, którą zrobiłam. Pierwsza była okupiona odciskami na palcach, potem i zniechęceniem do pokonywania kolejnych, coraz dłuższych rzędów. I to nie to, że z projektem coś nie tak, wręcz przeciwnie. Przyczyna leżała po mojej stronie.
Druga chusta... z nią było całkiem inaczej. Nie było czasu na zastanawianie się, przemyślenia czy znużenie. Czas gonił, do urodzin Najlepszej Ciotki Moich Dzieci zostały raptem dwa tygodnie. Chciał, nie chciał, trzeba było się ogarnąć, włączyć automat oraz TV, i leeeecieeeć prawymi...
Zadanie ukończyłam dwa dni przed terminem zero, co pozwoliło chustę wyprać i względnie zblokować.
Jak na specjalną okazję przystało, skład też jest specjalny, tzn. jedwab oraz len. 100% jedwab był śliski i lejący, ale trochę sztywniejszy len znakomicie przytrzymał go w ryzach.




Piękne kolor wybrałaś!!! Subtelne, nienachalne. Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś robiłam ten projekt. Lubię dziergać może prawych oczek, można przy tym spokojnie czytać, oglądać filmy.
Pozdrawiam:)))
Bardzo mi miło :)
UsuńMnie czasami te prawe strasznie nudzą, ale fakt, że są kompletnie bezstresowe ;)