I jeszcze ciąg dalszy efektów ubiegłotygodniowego farbowania. Czesanka, merynos: 100g gorących kolorów :) Nic, tylko prząść ;)
Dla małej odmiany chciałabym jeszcze pokazać efekt farbowania naturalnego czesanki - również merynosa (100g). Użyty został mniszek lekarski oraz łuski cebuli. Słabo to widać na zdjęciu, ale sam środek zawijasa ma subtelny kolor żółty.
I oba łańcuchy razem:
poniedziałek, 6 czerwca 2016
czwartek, 2 czerwca 2016
Matka Natura w (chwilowej) odstawce
Korzystając z dwóch dni urlopu nareszcie wykorzystałam w praktyce wiedzę zdobytą półtora miesiąca temu na warsztatach fantazyjnego barwienia wełny w Hobby Wełna. Pierwsze koty za płoty ;)
Pierwsze dwa motki to Drops Baby Merino (100% superwash extra fine Merino wool 50g/175m).
Kolejne dwa to Lang Merino 400 lace (Merino extrafine 25g/200m).
Motków jest nieco więcej, ale wszystko w swoim czasie ;)
Pierwsze dwa motki to Drops Baby Merino (100% superwash extra fine Merino wool 50g/175m).
Kolejne dwa to Lang Merino 400 lace (Merino extrafine 25g/200m).
Motków jest nieco więcej, ale wszystko w swoim czasie ;)
niedziela, 29 maja 2016
Kontynuując temat farbowania naturalnego
chwalę się ;) kolejnymi dwoma motkami. Tym razem na celownik wzięłam cieniznę - 25g/200m (lace), 100% merino.
Nieskromnie sądzę, że efekt końcowy farbowania jest bardzo zadowalający. Na tyle, że pewnie włóczka niedługo trafi na druty. Moje druty :P
Miłego tygodnia!
M.
Nieskromnie sądzę, że efekt końcowy farbowania jest bardzo zadowalający. Na tyle, że pewnie włóczka niedługo trafi na druty. Moje druty :P
Miłego tygodnia!
M.
czwartek, 26 maja 2016
Give me five :D
Prezentuję pierwszą w tym roku naturalnie farbowaną piąteczkę. To 100% wełna superwash, 50g/100m.
Idealna do wykorzystania w jednym projekcie :)
Idealna do wykorzystania w jednym projekcie :)
poniedziałek, 16 maja 2016
Etui na czytnik, czyli skarpetka dla Kindelka
W ramach
powrotu do uczestniczenia w życiu kulturalnym (określenie potoczne jest mniej
kwieciste) zaopatrzyliśmy się niedawno w czytnik e-booków. Bez okładki
oczywiście, bo po co ;) W związku z tym zaistniała konieczność popełnienia
jakowejś.
Wiem, że
najlepsze są twarde okładki, chroniące nie tylko ekran, ale i samo urządzenie.
Ale co tam. Od kilku lat używam szydełkowych skarpet na dwa telefony komórkowe
i sprawdzają się one bez zarzutu (telefony też, choć służbowy to porażka).
Czasem wyprać tylko trzeba (tym razem chodzi tylko o skarpety), bo mają bardzo
praktyczne, jasne kolory ;)
Poszłam więc
tym samym tropem, chwyciłam szydełko, nieśmiertelną Aniluxową Bawełnę w
kolorze czarnym i powstało takie cóś.
Dla umajenia dodałam dwa elementy
„african flower” z resztek w różnych kolorach. Skarpeta na czytnik z racji
większych rozmiarów jest mniej praktyczna niż te na telefony; czytnik jest
trudniej włożyć. Okładki z klapką na pewno sprawdzają się zdecydowanie lepiej
jeśli chodzi o dostęp do urządzenia w różnych warunkach czytelniczych. Ale moja
jest niepowtarzalna :P
Miłego tygodnia :)
czwartek, 5 maja 2016
Majówka była zdecydowanie za krótka
w tym roku – a pognało nas w Góry Świętokrzyskie. Na całe dwa dni :D
Mimo wszystko zwoje zdążyły się przewietrzyć i nabrać stosownego dystansu
do spraw codziennych. Ciało niestety nie zdążyło się przystosować do nowych
warunków terenowych i do dziś mam zakwasy ;) Cóż, jestem zdecydowanie człowiekiem
nizin, nie gór.
Lubię takie wyjazdy, nawet jeśli są bardzo krótkie. Zawsze sprawiają, że
powraca ochota do życia i wszelkiej aktywności, a spojrzenie na świat jest
znacznie hmmm… świeższe.
"Minds are like parachutes: they only function when open".
czwartek, 28 kwietnia 2016
Przycisnęłam Julkę
Tak się porobiło, że w mieszkaniu taty musieliśmy
zlikwidować stare wykładziny z przedpokoju. Miały lat, eee… dziesiąt. Parkiet
pod nimi był w świetnym stanie i nie chcieliśmy żeby się zniszczył. W tej
sytuacji najbardziej oczywistym rozwiązaniem było własnoręczne wyprodukowanie
dywanika.
Z pomiarów wynikało, że jego długość musi wynosić około
3,5m, a szerokość 90cm. No ale co to za problem, nawet jeśli ma się krosno o
szerokości 65cm ;)
Dywan(ik) powstał na dwóch osnowach. Problemem, którego nie
przewidziałam było to, że nawijana tkanina mogła się na Julce nie zmieścić. Ot,
szczegół. Było bardzo ciasno… Ale jakoś się udało.
Powstał naprawdę spory kawał
dywanu, choć z powodu rozmiarów oraz mojego błędu przy przygotowaniu osnowy, a
później kolejnego w trakcie tkania ma pewne usterki, z powodu których nie można
go uznać za dzieło szczególnie udane.
Nie przewidziałam również jeszcze jednej rzeczy: dywan(ik)
nie zmieści się w pralce… I to jest najistotniejsza wada całego
przedsięwzięcia.
Dywan(ik) został uroczyście rozesłany i obfotografowany przy
aktywnym współudziale moich Panów, którym w tym miejscu chcę podziękować za
sesję zdjęciową. Ha! A nie mówiłam, że wrzucę Wasze fotki na bloga? :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Lepiej późno niż później
Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D ...
-
W styczniu 2/3 moich dzieci zadeklarowało w szkole uszycie szmacianej laleczki w ramach projektu UNICEF Wszystkie kolory świata. Dwa razy n...
-
Wełna wyschła, przyszła więc pora na jej zgręplowanie. Zanim puściłam w ruch koła gręplarki, rozluźniłam w palcach poszczególne pasma. Prz...
-
Haaaloooo? Zagląda tu ktoś jeszcze? Przerwa w blogowaniu była całkiem zacna, ale wygląda na to, że już się skończyła ;) To lecimy :D ...
