poniedziałek, 8 maja 2017

Tym razem to lenistwo


Cisza na blogu trwa już na tyle długo, że mnie samą zaczęła denerwować. Tym razem – niestety – jest ona wynikiem tylko i wyłącznie lenistwa. Nie będę ściemniać. Nie będę wynajdywać usprawiedliwień, że pogoda do bani (chociaż, jak wszyscy wiemy, tak właśnie jest), Święta były (no, były), robota w ogródku (też jest), pies chorował (bo chorował), pracy w pracy przybyło (cóż, przybyło), a kanapa zrobiła się wyjątkowo wygodna (stara jest, trzeba wymienić) 😉

Lenistwo i tyle. Niedługo minie.


piątek, 10 marca 2017

Black vs. White



Jednym z planów na ten rok była nauka przyzwoitego wykonywania skarpetek. Zasadniczo chodziło o piętę…
Nauka trwała długo, bo cały miesiąc. Tak. Cały miesiąc zajęło mi zrobienie jednej pary skarpetek. Dla jasności – w rozmiarze standardowym ;)
Za przewodnik w tych trudnych chwilach posłużył mi Universal toe-up sock formula by Amy Swenson. Polecam go wszystkim skarpetkowo zagubionym – wystarczy dokonać kilku pomiarów, podstawić wartości w odpowiednie miejsca i można chwytać za druty… Zaznaczam, że nie jest to typowy wzór-gotowiec, a raczej bardzo przystępny przewodnik wyjaśniający podstawowe zasady rządzące techniką skarpetkowego drutingu. W związku z tym ostateczny wygląd skarpetek to i tak efekt naszego widzimisia, eeee… znaczy kreatywności ;)
A oto one: czarna i biała, bo kto twierdzi, że muszą być jednakowe?


Trenuję nadal. Mam nadzieję, że tym razem tempo będzie lepsze, co wpłynie na częstotliwość zamieszczania wpisów na blogu. In plus, oczywiście ;D

niedziela, 26 lutego 2017

Czapki pączkują nadal, aczkolwiek na szczęście już wolniej



Dopadł mnie ostatnimi czasy obrzydliwy kryzys twórczy, ale mimo wszystko w tzw. międzyczasie powstały dwie kolejne wersje czapek prezentowanych na początku stycznia.
Jedna z nich to czapka Pana Męża – niepoprawnego wielbiciela Syrenek. Nie, nie chodzi o płetwiaste i biuściaste wodne piękności ;D Chodzi o piękności na czterech kołach z czasów PRLu.





I druga czapeczka, czyli wlazł kot na płot :)

czapka na drutach


Mam nadzieję, że w tym sezonie to już koniec czapkowego maratonu. Teraz na drutach przemykają skarpetki, ale że dzieje się to w zawrotnym tempie jednej skarpetki na dwa tygodnie, to jeszcze chwilę potrwa, zanim się pochwalę ;) Cóż, kryzys to kryzys...

niedziela, 29 stycznia 2017

Olilia


Chustę Olilia Hani Maciejewskiej skończyłam niemal rok temu. Były pewne trudności z sesją foto, która w zasadzie trwała cały ten czas… Ale to tylko dowód na uniwersalność chusty, która sprawdza się o każdej porze roku.
O projekcie wspominałam już wcześniej. Powstała z odzyskanego z UFOka Samarkanda (Holst Garn) oraz własnej farbowanki. Dla przypomnienia zdjątko ;)


Wzór zmotywował mnie na tyle, że w końcu dokupiłam drugi motek Smarkanda :) Łatwo nie było, choć powinnam raczej napisać ‘lekko nie było’ – bo sam wzór jest łatwy i logiczny w swej budowie oraz zrozumiały w opisie. Chodzi o rozmiar… Naprawdę podziwiam dziewczyny robiące swetry na drutach 3,5 lub 4 (chłopaków też, żeby nie było). Muszę tylko zaznaczyć, że wzór, a w zasadzie samo jego zakończenie, lekko zmodyfikowałam. Naprawdę już nie dawałam rady… ;)
Chusta jest genialna. Największa, jaką mam i najbardziej ulubiona. Latem i jesienią broniła mnie przed przeciągami w robocie, teraz służy za szyjogrzej.


chusta na drutach