wtorek, 15 maja 2018

Mirrored Minarets


Współpraca z lnem układa się na razie bardzo dobrze. Cały czas, w niezbyt szybkim tempie, ale za to systematycznie, testujemy swoje możliwości i wytrzymałość.




Oto kolejny szal, wzór Mirrored Minarets z Handweaver’s Pattern Book Marguerite Porter Davison. Szerokość 24 cm, długość 176 cm + frędzle 2x9 cm.




Te zdjęcia lepiej oddają kolorystykę.

Tkanie przebiegało bez większych zgrzytów i emocji, choć było bardzo, bardzo żmudne. Z rozrzewnieniem wspominam czasy kwadratowego swetra, którego produkcja wprawdzie pełna była niespodzianek i zwrotów akcji, ale dzięki temu mogła powstać wspaniała opowieść ;D A teraz nic – zupełnie nie ma o czym pisać ;)
Szal bardzo długo zajmował krosna. Dzięki kilku wolnym dniom podczas długiego majowego weekendu zdołał je już szczęśliwie opuścić. Ale że przyroda nie lubi próżni, jego miejsce jeszcze tego samego dnia zajęła kolejna, tym razem szersza, lniana osnowa.

piątek, 6 kwietnia 2018

Nieśmiały powiew wiosny

Wraz z pierwszym, bardzo nieśmiałym jak na razie, powiewem wiosny, nadeszła pora na lżejsze tkaniny. Na krosna powrócił len, lecz tym razem niekrochmalony :) Po ładnych kilku tygodniach tkania (tak; praca w pracy, choroba, lenistwo, lenistwo, lenistwo, praca w ogródku – mniej więcej w tej właśnie kolejności) len przemienił się w szal. Tkało się go całkiem przyjemnie, a wszystkie nici osnowy szczęśliwie dotrwały w całości do końca.

lniany szal

tkany szal



Czasem aż było trudno oderwać się od warstatu. Bestia pilnowała, żebym nie wstawała za często ;)


I jeszcze kilka zdjęć z etapu tkania. Zaznaczam, że jeszcze nigdy nie udało mi się tak porządnie przygotować osnowy jak tym razem ;)







Wymiary: długość 184 cm + frędzle po 9 cm, szerokość 26 cm
Materiał: potrójny len.

W planach kolejne dwa :D

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Nowe metki matki

Zamówiłam nowe metki na swoje "produkty". I jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Z dwóch powodów: metki nie kosztowały mnie ani centa i do tego bardzo mi się podobają :)

Projekt wełna

Tak się złożyło, że jakiś czas temu od Dutch Label Shop dostałam propozycję przetestowania ich wyrobów - a zamówić u nich można różnego rodzaju metki odzieżowe - oraz podzielenia się swoją opinią w tym temacie na blogu. Nie mogłam się nie zgodzić na taki układ, prawda? ;D
Zamawianie poszło bardzo sprawnie, strona jest prosta w obsłudze, i co ważne - na bieżąco widać, ile i za ile zamawiamy ;) Tym sposobem udało mi się upchnąć nawet koszty przesyłki :D


Nie posiadam własnego logo, wybrałam więc opcję Basic Woven Labels. Wybrałam rozmiar, czcionkę, logo (spory wybór) oraz kolory. Ciężko się było zdecydować, miałam chyba z 20 wariantów ;D Przyznam szczerze, że naprawdę miałam spory kłopot z decyzją. Osiołkowi w żłoby dano...





Jak widać, są takie czcionki, które dają radę z polskimi znakami. I nie trzeba od razu zamawiać 500 sztuk.
Metki dotarły elegancko zapakowane, każdy rodzaj osobno. Tylko wyjąć i przyszywać. Pozytywnie zaskoczyły mnie ich kolory - bardzo czyste i żywe, nie spodziewałam się, że będą aż tak ładne :)





Matka w pędzie

I jeszcze ulotka sklepu.



Dutch Label Shop oferuje wiele innych wszywek i metek, w tym rozmiarowe i ze sposobem konserwacji (care labels). Ale myślę, że prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy ma się własny projekt logo i można wybrać opcję Woven Logo Labels. Może kiedyś uda się sprawdzić :)




Taki prezencik na Święta to ja rozumiem!

sobota, 17 marca 2018

Synchroniczne skarpetki (w fazie początkowej)



Mam syndrom drugiej skarpetki. Generalnie w ogóle słabo ogarniam drutowanie skarpet, ale z odpowiednim opisem jakoś idzie ;) Niestety, wykonanie drugiej skarpety z pary to dla mnie droga przez mękę. Dlatego właśnie już dłuższy czas (rok?) rozważałam podjęcie próby wykonania całej pary za jednym zamachem. Jakoś tylko zawsze brakowało czasu, żeby przysiąść i rozgryźć temat.
Sprawa była w zawieszeniu do początku marca. Któregoś wieczoru po prostu TO zrobiłam. Całkowicie intuicyjnie. Nie studiując żadnej literatury czy tutków. Siadłam, wzięłam druty i włóczkę, i zaczęłam…

skarpety na drutach

Robienie dwóch skarpetek jednocześnie okazało się zupełnie proste. Naprawdę myślałam, że to temat bardziej skomplikowany technicznie :D
Wprawdzie jeszcze sporo pracy przede mną, ale nagroda będzie podwójna. Jednocześnie!

środa, 14 marca 2018

Monk’s Belt



Dziś nie mam do opowiedzenia żadnej historii. Jest tylko krótka i zwięzła relacja z wykonanej pracy :)
Utkałam bieżnik, choć bardziej próbkę Monk’s Belt. Przędza lniana, osnowę kleiłam. Już wiem, co muszę dopracować ;) A wbrew pozorom jest bardzo dużo do dopracowania - od samego klejenia osnowy, do wykończenia... O mały włos ten projekt zakończył by się totalną porażką.

monk's belt

Czekam z niecierpliwością, żeby poddać tkaninę maglowaniu. A niedługo magiel będę miała tuż za płotem, u Sąsiadki :D