środa, 9 września 2015

I po urlopie...

Po długo wyczekiwanym urlopie zostało wspomnienie, podobnie jak po dwóch gorących miesiącach lata. Zostało tylko kilka zdjęć...






Byliśmy w Soblówce, w okolicach Żywca. Miejsce fantastyczne - cisza, spokój i piękne okoliczności przyrody :) Trochę pochodziliśmy po górach, trochę pokręciliśmy się po bliższej i dalszej okolicy. Odwiedziliśmy między innymi Wisłę, a w niej Muzeum Beskidzkie. Muzeum realizuje projekt "Od ziarenka do płócienka", w ramach którego organizowane są warsztaty obróbki łodyg lnu przy użyciu tradycyjnych narzędzi. Niestety nie brałam w nich udziału :( Natomiast polecam wszystkim zainteresowanym odwiedzenie Muzeum. Można tam obejrzeć m.in. piękne koronki i dowiedzieć się co nieco o obróbce lnu i wełny.
Urlop dotyczył oczywiście pracy w pracy ;) Jeśli chodzi o pozostałe obszary aktywności to się działo...
Z jednego z ręcznie farbowanych motków pokazywanych tutaj powstała chusta wg wzoru Nurmilintu Heidi Alander. Wzór totalnie urlopowy i bezstresowy :) Chusta przed blokowaniem wygląda tak.
Nurmilintu
Nurmilintu
Nurmilintu
Nurmilintu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz